Być jak Bruce Lee

Być jak Bruce Lee

Rozmowa z Michałem Dominem, biorącym udział w akcji „Po mistrzowsku dzielimy się dobrem”, zawodnikiem mieszanych sztuk walki, walczącym w galach KSW.

W kalendarzu, promującym akcję „Po mistrzowsku dzielimy się dobrem”, Pańskie zdjęcie otwiera nowy, 2022 rok. Jak się Panu podoba ta czarno-biała fotografia?

–  Kiedy uczestniczyłem w sesji zdjęciowej, spodziewałem się, że wybierzecie do kalendarza zdjęcia, na których będzie widać jeszcze więcej ciała.  Tymczasem te fotografie koncentrują się przede wszystkim na detalach, w ciekawy sposób pokazując ich piękno. W moim przypadku jest to fragment pleców. Myślę, że wyszło nieźle.

Jak pan zareagował na propozycję udziału w takiej sesji zdjęciowej?

– Jeśli tylko mam okazję, by pomóc, raczej się nie zastanawiam. W tej sesji chodziło o wsparcie hospicjum, więc od razu się zgodziłem. Ten walor charytatywnej akcji jest dla mnie kluczowy, choć myślę, że  gdyby nie on, również  wziąłbym w niej udział.  Jestem otwarty na wszelkie tego typu działania, choć cel tego projektu był dla mnie niezwykle istotny.

Co jest dla Pana najważniejsze w karierze sportowej?

– Zacząłem trenować, bo chciałem się rozwijać. Zawsze podobały mi się sporty walki. Chętnie oglądałem filmy z Brucem Lee czy Jakie Chanem, wyszukiwałem również sportowców, gdy brali w filmach udział gościnny. Chciałem być taki, jak oni. Stąd się to wszystko wzięło. Myślę, że w sporcie najważniejsze jest właśnie dla mnie samodoskonalenie.

A z jakimi emocjami staje Pan do walki?

– Najistotniejsze jest dla mnie zwycięstwo. Nigdy nie wychodzę do klatki z jakimikolwiek wątpliwościami, czy z myślą, że mogę przegrać. Chcę dać kibicom prawdziwe widowiskowo i samemu również dobrze się bawić. Zawsze jest we mnie determinacja, żądza zwycięstwa, ale i świadomość tego, że naprzeciw mnie jest drugi zawodnik. Stając do walki, będzie próbował  mi zrobić krzywdę. Tak samo, jak ja jemu. Oczywiście,  wszystko kończy się przybiciem piątki,  podziękowaniem za rywalizację. Ale mimo wszystko, po to tam wychodzimy…

Czyli ten aspekt mentalny w sporcie byłby dla Pana jednym z najistotniejszych?

– W przypadku mojej dyscypliny,  psychika odgrywa szczególną  rolę. Do poszczególnych walk zawodnicy dobierani są na podstawie kategorii wagowych, więc fizycznie przeważnie jesteśmy podobni. O wyniku decyduje to, w jaki sposób wykorzystamy swoje techniczne umiejętności . Wielu  sportowców współpracuje z psychologami, specjalizującymi się właśnie w tej dziedzinie. Myślę, że najtrudniejszym elementem była dla mnie na początku otoczka, która wiąże się z tym sportem. O ile walka sama w sobie nie jest żadnym problemem, o tyle trudna jest  świadomość tego, że patrzy na mnie kilka tysięcy ludzi. Wiadomo, że w przypadku MMA te walki kończą się w różny sposób, często przykrym widokiem, gdy sportowcy cali zalani są krwią. Widać to na zdjęciach czy filmach. To jest naprawdę trudne.

Czy można powiedzieć, że ta praca nad psychiką procentuje w codziennym życiu?                                   

– Jestem przekonany, że  sport kształtuje charakter. W mojej pracy  zawodowej często muszę coś zrobić w konkretnym czasie.  Sport pomaga wyrobić w sobie tę dyscyplinę.

Jak  wygląda przeciętny  dzień zawodnika MMA?

– Życie codzienne  sportowca, który łączy treningi z pracą zupełnie ze sportem niezwiązaną, to ciągły bieg. Wstaję rano, jadę do pracy, tam spędzam osiem godzin, z dojazdami zabiera mi to dziesięć. Po południu wracam i po szybkim obiedzie lecę na trening. Spędzam na nim codziennie półtora godziny, czasem dwie. W skrajnych przypadkach dłużej. Tak to wygląda od poniedziałku do soboty, w niedzielę odpoczywam.

Ale ta praca później procentuje…

– Tak. Moim największym sukcesem jest zwycięstwo dla KSW. Jakby nie było,  jest to największa organizacja MMA nie tylko w Polsce, ale i w Europie. To była ogromna satysfakcja.

Te sukcesy to efekt długotrwałych wyrzeczeń…

–  Jestem niesamowicie wdzięczny za wsparcie, jakie otrzymuję na mojej sportowej drodze – od trenerów,  rodziny czy narzeczonej… Kiedy się wygrywa, bardzo przyjemnie się podsumowuje drogę, która doprowadziła do zwycięstwa. Natomiast znacznie gorzej jest, gdy się przegrywa i trzeba znaleźć ten punkt przygotowań, który zawiódł, i miejsce na poprawę tego elementu. Na porażki najlepszy jest najprostszy sposób: zamykam siebie i trenerów w sali i pracujemy tak długo, aż będzie lepiej. Jak mówiłem, sport to droga do samodoskonalenia. Mam nadzieję, że największe  sukcesy są jeszcze daleko, daleko przede mną…

Previous Kabaret Hrabi w kinie Centrum
Next Kolejny nietrzeźwy kierowca z sądowym zakazem

Może to Ci się spodoba

Tysiąc kobiet wzięło udział w VIII Jastrzębskim Biegu Kobiet i VI Marszu NW

Ósmy raz udowodniły, że zasługują na piątkę z plusem. Tegoroczny bieg odbył się pod hasłem 'Jestem szczęściarą’. Ponad 1000 kobiet nie tylko ze Śląska, ale też z innych województw i sąsiednich

Jastrzębski Węgiel wicemistrzem

Nie udało się obronić tytułu mistrza Polski. Nasi siatkarze kończą sezon ze srebrnymi medalami PlusLigi. W czwartym meczu finału ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przypieczętowała triumf i została nowym mistrzem Polski. Wynik rywalizacji

Jastrzębski Węgiel odkrywa karty

Prezentacja zespołu i mecz otwarcia sezonu już 24 września. Wkrótce rozpocznie się nowy sezon w PlusLidze. Zanim Jastrzębski Węgiel przystąpi do walki o ligowe punkty, w jastrzębskiej Hali Widowiskowo-Sportowej tradycyjnie

Co należy jeść przed treningiem

Kiedy trenujesz, jedną z największych decyzji, jakie musisz podjąć, jest to, co zjeść przed treningiem. Idealnie byłoby, gdybyś zjadł posiłek co najmniej dwie godziny przed rozpoczęciem treningu. Dzięki temu Twój

Pressingowa Petarda w kalendarzu

Podobnie jak w ubiegłym roku, największa rowerowa impreza w Jastrzębiu-Zdroju będzie rundą Pucharu Polski. – W wyniku zgłoszeń jakie wpłynęły do Polskiego Związku Kolarskiego, Zarząd PZKol po rekomendacji Komisji MTB,

Jastrzębianin z brązem w Wiedniu!

Bartosz Łosiak zdobył brązowy medal plażowych Mistrzostw Europy 2021 w Wiedniu. Po nieudanym występie na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio jastrzębianinowi udało się zdobycie trzeciego miejsca w Wiedniu. Bartosz Łosiak walczył

0 Comments

Brak komentarzy!

You can be first to comment this post!

Zostaw odpowiedź